Takie pytanie zdałem sobie po przeczytaniu listu Sekretarza Generalnego EKZZ. Europejska Konfederacja Związków Zawodowych skupia blisko 45 mln pracowników, zrzeszonych w 90 związkach zawodowych z 38 krajów. Od roku 2015 na jej czele stoi Luca Visentini. Właśnie ten pan pozwolił sobie na ingerencję w sprawie wyboru przewodniczącego Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych Parlamentu Europejskiego.

Oto fragmenty pisma, jakie Luca Visentini wysłał do organizacji członkowskich i członków Komitetu Wykonawczego EKZZ: Jak wiecie i jak informowaliśmy w zeszłym tygodniu podczas Komitetu Wykonawczego, grozi nam poważne ryzyko, że przedstawiciel PiS (partii w Polsce) z frakcji ECR w PE zostanie wybrany przewodniczącym Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych PE”

„Uprzejmie proszę, abyście jak najszybciej skontaktowali się z posłami do PE z waszego kraju, aby podkreślić głęboką troskę ruchu związkowego z powodu tej negatywnej możliwości i potrzebę natychmiastowego działania, aby uniknąć takiego wyniku”

Na ten list zareagował natychmiast Przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda. Przytaczam fragmenty listu jaki wysłał do Luci Visentiniego:

„NSZZ „Solidarność” jako członek Komitetu Wykonawczego Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych uznaje za niedopuszczalne, aby bez konsultacji z naszą organizacją Sekretarz Generalny w imieniu Komitetu Wykonawczego wzywał organizacje zrzeszone w EKZZ do działań przeciwko wyborowi kandydata z Polski na funkcję Przewodniczącego Komisji PE ds. Zatrudnienia i Spraw Socjalnych. Tym bardziej że w sprawie takiego wystąpienia w Komitecie nie odbyło się żadne głosowanie. Nie ma Pan zatem mandatu, aby w imieniu Komitetu wypowiadać się w tej kwestii.

Bulwersuje nie tylko sam list – dotyczący spraw personalnych w Parlamencie Europejskim, w co Komitet Wykonawczy nie powinien się angażować – ale też jego forma, gdzie w sposób nieformalny Sekretarz Generalny występuje w imieniu „całego ruchu związkowego”, do czego zwyczajnie nie ma prawa.

Niezależnie od powyższego zwracam uwagę, że wymienione w Pańskich listach ugrupowanie Prawo i Sprawiedliwość oraz były polski minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska są z punktu widzenia polskich pracowników odpowiedzialni za najlepszy okres polityki społecznej i pracowniczej w ostatnich kilkunastu latach. A szczególnie minister Rafalska, dzięki której wielkie programy społeczne zostały przeprowadzone z sukcesem, przyczyniając się do znaczącej poprawy sytuacji pracowników i polskich rodzin w wielu dziedzinach naszego życia.

Inaczej niż podczas ośmioletnich rządów PO i PSL, których polityka była dokładnym zaprzeczeniem tego, o co zabiega EKZZ. Dlatego ewentualny wybór Elżbiety Rafalskiej na funkcję przewodniczącego Komisji PE ds. Zatrudnienia i Spraw Socjalnych jest z punktu widzenia europejskich pracowników i europejskich związków zawodowych bardzo dobrym i pożądanym wyborem.”

Przyznam, że odpowiedź niezwykle trafna, dobitna, pomimo, a może dlatego że dość lapidarna.

Cóż, okazuje się, że można być sekretarzem generalnym, w dodatku poetą (Visentini jest poetą) i być głupkiem, lub od czasu do czasu robić za głupka. Zastanawiam się bowiem, czy była to jego inicjatywa, czy był raczej do tego „inspirowany”? Raczej to drugie. Przez kilkanaście lat uczestniczyłem w dziesiątkach międzynarodowych spotkań, konferencji, szkoleń czy warsztatów związkowych. Przez dwie kadencje w Sekretariacie Przemysłu Spożywczego odpowiadałem za międzynarodowe projekty, w których uczestniczył Sekretariat. Mam wyrobiony pogląd odnośnie do profesjonalności liderów europejskich central związkowych. Upolitycznienie, stronniczość czy uległość wobec dużych korporacji, niejednokrotnie była aż nadto widoczna. Podczas jubileuszowego kongresu Sekretariatu szef jednej z nich, chwaląc „Solidarność”, wymienił założycieli Związku. Kogo? Oczywiście Wałęsę, ale zaraz po nim Geremka, Michnika i ks. Tischnera. Podczas innego spotkania przedstawił do akceptacji stanowisko, w którym wychwalana była jedna z wielkich globalnych firm. Przyparty do muru przez uczestników przyznał, że bez pomocy finansowej firm nie można byłoby zorganizować wielu podobnych konferencji, stąd takie stanowisko z którego musiał jednak pod naszą presją się wycofać. Być może dlatego, nierzadko prowadzone są one w ten sposób (konferencje, szkolenia), by pokazywać dobre przykłady współpracy związku zawodowego z pracodawcą, co miałoby być zachętą do „wzajemnego zrozumienia”, czy prowadzenia negocjacji w stylu „win-win” (nie ma zwycięzców nie ma pokonanych). Coraz słabsi przywódcy związkowi, to jedna z przyczyn malejącej liczby członków związków zawodowych w Europie. Przecież to oni powinni wyznaczać kierunki działania, opracowywać strategie, wywierać wpływ na instytucje unijne, by tworzył przepisy, które będą na równi traktowały pracowników i pracodawców. Muszą jednak być stanowczy, konsekwentni i odważni. Same hasła, którymi raczą nas w różnego rodzaju programach, są pustymi sloganami, pobożnymi życzeniami. Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, EKZZ wydała „PROGRAM EKZZ NA WYBORY EUROPEJSKIE 2019”. Cóż w nim jest, a raczej czego tam nie ma? Poczytajmy: jest więc przekonanie, że w Europie może być więcej „demokracji i sprawiedliwości społecznej, wysokiej jakości miejsc pracy i wyższych płacach, sprawiedliwej społecznie transformacji w gospodarkę niskoemisyjną i cyfrową”, żemuszą być „wzmocnione i bardziej rozpowszechnione negocjacje zbiorowe”. Po co?  Dla „osiągnięcia bardziej sprawiedliwej Europy i większej demokracji”.Potem jest wezwanie. „EKZZ wzywa wszystkich członków związków zawodowych i wszystkich ludzi do głosowania w wyborach europejskich oraz do głosowania na partie i kandydatów, którzy będą wspierać nasze żądania związkowe i tworzyć lepszą przyszłość dla kobiet i mężczyzn, młodzieży i osób starszych w Europie”.Następnie jest apel, by Europa była bardziej sprawiedliwa, bo nie jest, a powinna być siła napędową postępu społecznego, a problemów jest bez liku. Np. mamy do czynienia z „monopolistyczną władzą, unikaniem podatków przez firmy wielonarodowe, niskimi płacami i ubóstwem, zmianami klimatu, zanieczyszczeniami czy walką z terroryzmem”. Kolejny punkt Programu dotyczy demokracji. „Demokracja musi wykraczać poza udział w wyborach i obejmować rzeczywiste zaangażowanie w decyzje polityczne, a także demokratyczne uczestnictwo w społeczeństwie i w miejscu pracy. Rządy krajowe muszą przestać winić UE za złe decyzje podejmowane przez nie same poza właściwym demokratycznym procesem decyzyjnym UE”. Demokracja powinna się objawiać jako „solidny dialog społeczny i skuteczne negocjacje zbiorowe, zwłaszcza na szczeblu branżowym”. Dalej jest mowa o płacach, „wszyscy pracownicy w Europie zasługują na podwyżkę płac, aby zaradzić różnicom w wynagradzaniu oraz pobudzić zrównoważony wzrost i konkurencyjność”. Temu mają służyć zawsze i wszędzie negocjacje zbiorowe. Program kończy apel o sprawiedliwość społeczną, która ma „obejmować prawo do wysokiej jakości kształcenia i uczenia się przez całe życie, bezpieczeństwa i higieny pracy, sprawiedliwych warunków pracy, godziwych płac, bezpiecznego zatrudnienia, równości płci, równowagi między życiem zawodowym i prywatnym oraz do usług publicznych dobrej jakości”.

Od apeli nikomu nigdzie i nigdy nie przybyło pieniędzy, sprawiedliwości, nie przybyło miejsc pracy, nie ubyło ubóstwa, a firmy, które unikają płacenia podatków nie zmieniają postępowania. Zależy jednak wiele od osób, które, gdy zostaną wybrane, będą wspierać nasze żądania związkowe i tworzyć lepszą przyszłość dla kobiet i mężczyzn, młodzieży i osób starszych w Europie. Tak panie Visentini, tak się stało w Polsce. To właśnie w dużej mierze działania pani Rafalskiej doprowadziły do tego, że po 27 latach od zmiany ustroju w Polsce, zlikwidowano problem niedożywionych dzieci. Tak. Jeszcze w roku 2015 liczono, że jest ich blisko 800 tys. Dzieci, które idą do szkoły bez śniadania. W XXI wieku w środku Europy, w kraju należącym do Unii Europejskiej! Przez całe lata był to wstydliwy temat, przez to unikany w dyskusjach, ale problem był. Dziś panie Visentini nie istnieje. Czy pan wie, że dzięki programom socjalnym wiele polskich dzieci po raz pierwszy mogło pojechać na wakacje? Czy wie pan, że w Polsce praktycznie zlikwidowano bezrobocie, które jest patologią samą w sobie? Czy pan wie, że emeryci przestali dostawać kilkuzłotowe podwyżki, ale kilku dziesięciozłotowe, że otrzymali dodatkową emeryturę? Że wreszcie w miarę przyzwoita jest najniższa pensja krajowa i stawka godzinowa? To prawda, że jest jeszcze wiele do zrobienia, by ludziom lepiej się żyło, ale zaniedbania poprzednich rządów są ogromne. To, co pan Visentini uczynił, nie jest głupie. Jest podłe i niegodne związkowca. Jeśli jednak jest to głupota, to czy bezinteresowna?

F.S.