Upływ czasu często powoduje, że zmieniamy opinie o wydarzeniach sprzed lat. Coś, co wydawało nam się wzniosłe, heroiczne, romantyczne, po latach oceniamy jako banalne, pozbawione patosu, niepotrzebne. Tak bywa, ale na pewno nie jest w przypadku powstania „Solidarności”. Kilkanaście sierpniowych dni 1980 roku, które wstrząsnęły Polską, pozostaną na zawsze w pamięci tych, którzy je przeżyli. W tamtych dniach Polacy uwierzyli, że mogą zmienić szarą rzeczywistość, że coś od nich za- leży. Zdawali sobie sprawę, że uczestniczą w wielkim wydarzeniu, że rozpoczynają drogę do wolności. Tego nie można kwestionować.

O fenomenie tamtych dni, o powstaniu „Solidarności” powiedziano i napisano tysiące dzieł, książek, artykułów. Od wielu lat, poznając w międzyczasie wiele faktów z tamtych dni, spieramy się o to, kto zyskał, a kto stracił na drodze do wolności. Spieramy się o stan wojenny i Okrągły Stół, o wyprzedaż zakładów, o to, dlaczego tak łatwo przeszliśmy z komunizmu do neoliberalizmu. W końcu o to, dlaczego związek zawodowy, który porwał miliony ludzi, był napiętnowany, dyskryminowany, spychany na margines życia społecznego.

Odpowiadając na pytanie, kto zyskał a kto stracił wydaje się, że zyskaliśmy wszyscy, najwięcej ci, którzy nie pamiętają Polski Ludowej.

Spieranie się nie jest niczym nagannym, jest potrzebne, tak jak potrzebne jest rzetelne spojrzenie na minione czterdziestolecie oczyma tych, którym się nie powiodło, nie udało. Czym zawinił pracownik PGR-u i dlaczego został nazwany homo sovieticus. Dlaczego tych, których podziwiano w roku 80 za rozsądek i polityczną mądrość, za dziesięć lat nazywano warchołami, którzy nie rozumieją, że płaca to przede wszystkim dla firmy koszt i obciążenie, a tych, którzy w 90 latach domagali się pracy, uznano za nienadających się do życia w kapitalizmie. Jest się o co spierać. Milczenie i udawanie, że wszystko w czterdziestoleciu było dobre dla Polaków i Polski jest oszukiwaniem samych siebie.

Myślę, że historycy spojrzą bez uprzedzeń, w którąkolwiek stronę, na minione czterdzie- stolecie i ocenią bezstronnie, uczciwie i obiek- tywnie, tą ważną nieodległą w końcu dla naszego narodu przeszłość. Milionom tych, którzy w lecie 1980 postanowili zmienić bieg rzeczy, po prostu się to należy.

Ocenę minionego czasu oddajmy historykom. My wspominamy Naszą „Solidarność”, powstałą w Zakładach Przemysłu Tytoniowego. Jej początki wspominał pan January Madoń, Roman Smalec a w bieżącym BIS-ie Jerzy Wadowski. Chcielibyśmy Państwu przedstawić dokumenty z tamtego okresu, zdjęcia. Niestety z lat 80/81 nie mamy dokumentów, nie mamy też (poza jednym) zdjęć. Komisarz wojskowy, bo taki już 13 grudnia 1981 roku rozpoczął działania likwidujące Komisję Zakładową, przejął wszelkie jej akta. Więcej dokumentów jest z roku 1989, z okresu ponownie tworzonego po ośmiu latach Związku. Prezentujemy kilka zdjęć, wśród których jest swego rodzaju „perełka”. 1 Zdjęcie zrobione w dniu 13 grudnia 1981 w Zakładzie Nr 2 znajdującego się przy ulicy Dolnych Młynów w Krakowie.

K.M